Dlaczego kryzys to być może najlepsze, co mogło Cię spotkać?

Kryzys jawi się nam jako wielka tragedia. Jest jednak często nie do uniknięcia i może być szansą na wzrost i rozwój.

Zaloguj się, aby mieć dostęp. Zaloguj się

Jak się dziś masz? Co dzieje się w Twoim wnętrzu? Czujesz moc czy jesteś rozładowany jak akumulator w Polonezie po długiej zimie? A może szału nie ma, bo nie jest wybitnie, ale nie ma też dramatu?

To pełne spektrum stanów – od kryzysu po unoszenie się trzydzieści centymetrów ponad chodnikami. Logika na pierwszy rzut oka podpowiada, że wypada modlić się o brak kryzysów i jak najwięcej życiowej prosperity. A gdybym Ci powiedział, że prawda wcale nie jest taka oczywista?

Kryzys po chińsku

W języku chińskim na określenie słowa kryzys (chin. weiji) używa się dwóch znaków. Jeden z nich oznacza zagrożenie lub niebezpieczeństwo. W sumie całkiem zrozumiałe. Kryzys jest zagrożeniem dla tego wszystkiego, co misternie do tej pory budowaliśmy. Wystarczy spojrzeć na ostatnie wydarzenia związane z pandemią koronawirusa. Wiele osób znalazło się faktycznie w niebezpieczeństwie i jest zagrożona: utratą pracy, płynności finansowej, zdrowia, bankructwem firmy, niezapłaconymi rachunkami, pustym kontem a w efekcie być może rozpadem relacji. Oto definicja kryzysu jaki znamy.

Jednak drugi ze znaków wskazuje na jeszcze jedną rzeczywistość, która często nam niestety umyka. Może być tłumaczony jako “początek nowej drogi” albo “szansa”. Cóż za piękna intuicja! Z chaosu, który ogarnia Twoje życie w momencie kryzysu na pewno wyłoni się coś nowego. To pewne. Od Ciebie i od Twojego nastawienia zależy, czy potraktujesz tę sytuację jako hamulcową dla Twojego życia czy jako szansę na nowe rozdanie.

Kiedy życie daje Ci cytryny… zrób sobie lemoniadę

Różne są powody naszych kryzysów. Czasami nie zawiniliśmy, a jednak znaleźliśmy się w nieodpowiednim czasie i w nieodpowiednim miejscu. Bywa i tak, że to w nas tkwi przyczyna. Niezależnie od tego, aby potraktować kryzys jako szansę i początek nowej drogi, potrzebujemy dwóch rzeczy: refleksji i działania. 

Obecny kryzys to nie koniec. Po tej burzy zaświeci słońce, ale ciemne chmury zbiorą się kiedyś nad Tobą ponownie. Następny kryzys też może dać mocno w kość. Dlatego koniecznie potrzebujemy wyciągać z nich wnioski:

  • „Dlaczego stało się to, co się stało?”
  • „Czy jest to wynikiem moich błędnych decyzji?”
  • „Czy mogłem tego jakoś uniknąć?”
  • „Gdzie mój system okazał się dziurawy jak ser szwajcarski?”
  • “Co mogę zrobić, żeby następnym razem do czegoś podobnego nie doszło?”
  • “Co moje reakcje, również emocjonalne, mówią o mnie?”

Jeśli nie odpowiesz sobie na te pytania, będziesz bardziej podatny na powtórkę z rozrywki. Nie czekaj więc na kolejny kryzys (w rodzinie, w relacjach, w pracy, w życiu duchowym), licząc na to, że za kolejnym razem może jakoś to będzie, ale zacznij już teraz uszczelniać system. Może ten kryzys jest Ci zadany właśnie po to, abyś mógł nauczyć się czegoś nowego? Być może przyszedł po to, byś mógł przekroczyć siebie i wzrastać jako człowiek? Czy to jest łatwe? Nie, ale może być bardzo rozwijające. Może być początkiem nowej drogi.

Otóż to – drogi. Wędrówka nie jest niczym statycznym. Dlatego sama refleksja nie wystarczy. Musi być działanie. Nie wystarczy siedzieć z założonymi rękami i użalać się, że sytuacja jest beznadziejna.

Nie odbieraj sobie sprawczości

„Znowu nic mi się nie udało.”
„To wszystko jego/jej/ich wina.”
„Gdybym tylko miał … (i tu wpisz cokolwiek, czego Ci obecnie „brakuje”).”

W życiu mało rzeczy się udaje. Jeśli przebiegłeś maraton, to dlatego, że musiałeś się do niego przygotować i wylałeś przy tym hektolitry potu. Jeśli masz firmę, która dobrze prosperuje, to jasne – może miałeś trochę szczęścia, bo wstrzeliłeś się w niszę, ale na pewno nie dlatego, że Ci się UDAŁO. Zapracowałeś na to. Sukces (jakkolwiek rozumiany) jest oczywiście wypadkową Twojego wkładu i łaski, ale nie odbieraj sobie sprawczości. Jeśli zapomnisz w kryzysie, że możesz działać i wpływać na sytuację, to zamiast pytań „co ja mogę z tym zrobić?”, będziesz szukał przyczyn i winnych dookoła siebie. Łap byka za rogi i działaj.

Dzień pachnie jak początek

Czy chcę Ci przez to powiedzieć, że powinieneś zabiegać o kryzysy w swoim życiu, bo to taka fajna sprawa? Absolutnie nie. Chcę Cię jednak zachęcić do tego, żebyś przemieniał swoje myślenie, nie popadał w rozpacz, ale szukał nauki i wyciągał lekcje z tych wszystkich trudnych sytuacji. A kiedy już wyciągniesz lekcję, zacznij wpływać na nową rzeczywistość. Stare minęło i już nie wróci, dlatego warto czasem odłożyć na bok sentymentalne wspominanie „jak kiedyś było dobrze” i skupić się na tym, co jest TERAZ. Bo to właśnie TERAZ rozpoczyna się nowy początek. Potraktujesz go jako szansę czy zagrożenie?

Michał Mokrzycki


Kawaler. Jest w trakcie studiowania teologii na Uniwersytecie Papieskim św. Jana Pawła II w Krakowie i jak sam mówi, nareszcie studiuje coś, co lubi. Zawodowo pomaga ludziom w dobrym wyborze produktów finansowych. Jest liderem we wspólnocie Droga Odważnych. Interesuje się dobrą muzyką, rozwojem osobowym, piłką nożną i NBA.

Artykuły o podobnej tematyce

Odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Na Akademi Przywództwa usłyszałem, że kryzys jest szansą. Maxwell miał powiedzieć, że w obecnym etapie swojego życia przygotowuje się na pojawienie się kryzysu ponieważ dzięki temu ma szansę na rozwój i wzrost. Kiedy zacząłem analizować moje życie to dostrzegłem, że największy wzrost następował po kryzysie. Był to jednak rozwój nie wzrost. Wzrost jest zaplanowany i kontrolowany. Dziś staram się pracować nad tym by być gotowym na stawianie czoła kolejnym pojawiającymi się problemom.
    Dziękuję za inspirację. Przypomniałem sobie wiadomości z AP.

Nadchodzące wydarzenia